Zanim pojechałam do Dubaju, słyszałam o nim sporo. Że taki
bogaty, że bardzo drogi, że coś ekskluzywnego. Miasto miało zachwycać pięknem
potężnych drapaczy chmur i modernistycznych budynków, nowoczesnością i klasą
samą w sobie. Drogi miały być wypełnione Ferrari i Porshe, a sama policja miała
mieć jedno z lepszych sportowych aut. Tak nastawiona, trochę się rozczarowałam.
W ciągu pięciu dni udało mi się ujrzeć jedynie kilka naprawdę dobrych,
sportowych aut, jakich spodziewałam się mnóstwo. Ulic Dubaju wcale nie
wypełniają Jaguary, a bardziej popularne, aczkolwiek dobrej klasy auta. Faktycznie,
budynki w centrum były ładne, niektóre robiły naprawdę dobre wrażenie, ale
widok psuły wszechobecne place budowy i… beton, beton i więcej betonu. Brak
zieleni jest oczywisty w tym klimacie, ale mając takie możliwości majątkowe
mogliby to inaczej zagospodarować. Miasto na siłę stara się o trochę
roślinności, więc w parkach możemy się spotkać z pięknymi dywanami traw i
palmami, oplecionymi rurkami nawadniającymi.
![]() |
![]() |
![]() |
| Widok z Burj Khalifa na budynki i place budowy |
Dubaj zachwyca jednak czymś innym niż swoją zewnętrzną
powłoką. Dubaj zachwyca pomysłem, zachwyca ludźmi, zachwyca porządkiem i
kulturą. Zachwyca do tego stopnia, że jestem tym miastem szczerze urzeczona. Tutaj
nie musisz się martwić, że cię okradną w tłumie czy zaatakuje cię jakiś pijak.
Nie spotkasz też żadnego nachalnego żebraka. W tym mieście bezrobocie jest
nielegalne, przestępczość praktycznie zerowa, a chodzenie pijanym po mieście
karalne. Ludzie zostawiają auta na włączonym silniku na parkingach, żeby
klimatyzacja szła i są pewni, że po powrocie auto dalej będzie stać. Co się
robi w Dubaju? Jeździ na wielbłądach! Chodzi po pustyni. Ogląda się bogatych
arabów w białych strojach i przechadza się wielkimi korytarzami centrum handlowego,
popijając szejka z mleka wielbłąda. Chodzi się w chustach na głowie (chroniących
przed upałem) i długich sukienkach w 40 stopniach Celsjusza , by zaraz
zamarznąć w klimatyzowanym metrze i wejść
do galerii handlowej, gdzie jest najprawdziwszy śnieg i stok narciarski.
Ogląda się rekiny pływające zaraz obok ludzi w samym środku centrum handlowego
i odważnych, którzy nurkują między nimi. Ogląda się ludzi, kupujących sztabki
złota w automacie. Gdzie indziej mogłabym to zrobić?
![]() |
| Aquarium w Dubai Mall |
![]() |
| Ski Dubaj, zjazd saneczkarski |
![]() |
| Wyraźnie widać, gdzie kończy się przedział "tylko dla kobiet" :) |
Pierwszego dnia poczuliśmy klimat starego Dubaju. Rynki
tekstylny, złota i przypraw to obowiązkowa pozycja przy zwiedzaniu Deiry. Mam
wrażenie, że nie da się z tamtąd wyjść z pustymi rękami, sprzedający są w
stanie zejść naprawdę sporo z ceny żeby jednak ci coś sprzedać. Efekt? Kupiłam
kaszmirową chustę (której wcale nie miałam zamiaru kupować) za 60 zł zamiast
250 zł i jeszcze zrobiliśmy sobie selfie z panem handlarzem. W okolicy też zjedliśmy pyszny obiad w indyjskim stylu, gdzie nie było sztućców, a jadło się prawą ręką:)
![]() |
| Pakowanie herbaty na targu przypraw |
![]() |
| Na targu ryb sprzedawca bardzo namawiał do robienia zdjęć |
W centrum naszą pozycją numer 1 był Burj Khalifa, na którego
warto zarezerwować sobie bilety online (oszczędzamy jakieś 250 zł). Już sama
winda zrobiła na mnie wrażenie, nie tylko poprzez ponadprzeciętną szybkość, ale
także przez świetne efekty świetlne, które występowały podczas jazdy. Na
szczycie oczywiście pełno ludzi i piękny widok na miasto, wraz z wszystkimi
jego budowlami i oczywiście budowami. Żałowałam tylko, że nie było widać
sztucznej wyspy, miałam nadzieję, że nie będzie aż tak daleko od punktu
widokowego.
W Dubai Mall wstąpiliśmy na dobry obiad w shamianie oraz do
Aquarium. Bilety do Aquarium normalnie kosztują 100 zł/osobę za najuboższy
pakiet, ale my kupiliśmy książkę ze zniżkami do wielu atrakcji i knajp,
Entertainer, która umożliwia nam nabycie 2 biletów w cenie 1. Warto wyposażyć
się w taką książkę, bo jej koszt się zazwyczaj szybko zwraca i jesteśmy w
stanie dużo zaoszczędzić.
W Entertainerze jest także sporo zniżek na Desert Safari. My
wybraliśmy się z grupą Arabian Nights i byłam naprawdę zadowolona z tej atrakcji.
Ludzie, pustynia i pełno białych Land Cruisers. Jazda po brzegach wydm,
kołysanie na krawędzi, piasek sypiący na okna auta, pustynny drift. Po
przejażdżce dotarliśmy do „wioski Beduinów”, gdzie mogliśmy usiąść i przejechać
się na wielbłądzie, zrobić tatuaż z henny, zapalić shishę i zjeść mini tortillę
przy jednoczesnym zapewnieniu nieograniczonej ilości zimnych napojów, oglądając
pokaz tanoura dancing. Gdy przyszedł czas na BBQ dinner, rzuciliśmy się wszyscy
do stolików wypełnionych sałatkami, humusem, ciecierzycą i wszelkiego rodzaju
indyjskim jedzeniem, nabierając z każdej potrawy po trochu „na spróbowanie”.
Jak dowiedziałam się, że jest jeszcze deser w postaci puddingu z mango i
budyniu kokosowego, oszalałam. Zjedliśmy oczywiście tyle, że później nie
mogliśmy ruszyć się znad stolika. Bogu dzięki, że był jeszcze pokaz tańca
brzucha, przy którym mogliśmy sobie trochę odsapnąć przed ponownym wjazdem na
pustynie… Cała atrakcja wyszła nas jedyne.. 150 zł! To bardzo mało, szczególnie
zważywszy na ilości jedzenia i picia, które w Dubaju do tanich nie należą…
Będąc dłużej w Dubaju, warto pojechać na jeden dzień do Abu
Zabi. Wielki Meczet robi naprawdę ogromne wrażenie, zarówno w dzień jak i w
nocy. Kobiety muszą się przygotować na to, że zostaną poproszone o bezpłatne
wypożyczenie abai, aby wejść na teren meczetu. My wybraliśmy się także do
Emirates Palace, 7* hotelu, do którego (w przeciwieństwie do Burj al Arab)
można swobodnie wejść i pozwiedzać. To właśnie tam między innymi natknęliśmy
się na automat ze sztabkami złota i zobaczyliśmy menu restauracji, w której
można zamówić cappuccino ze złotem lub burgera z wielbłąda.
![]() |
| Idealny strój na 40 stopni:) |
![]() |
| Emirates Palace |
![]() |
| Wnętrze Emirates Palace |
Mówi się, że Dubaj to miasto dla bogaczy. Owszem, dla bogaczy to na pewno raj, bo wiele miejsc jest naprawdę bardzo drogich i żeby pozwolić sobie chociaż na głupią kawę trzeba mieć sporo w kieszeni. Z większym portfelem można tam też więcej zobaczyć, bo aby zobaczyć takie hotele jak Atlantis czy Burj al Arab trzeba tam zarezerwować miejsce w restauracji. Jednak dla kogoś, kto wcale nie ma takich pieniędzy, a chce poczuć bijący od miasta luksus, taka wycieczka też jest możliwa.
Wydatki:
600 zł – samolot w dwie strony z Budapesztu
90 zł * 5 nocy = 450 zł – nocleg
150 zł – wejście na Burj Khalifa
150 zł – Safari z BBQ
50 zł – Aquarium
100 zł – pamiątki
50 zł – przejazd do Abu Zabi
100 zł – przejazdy metrem i autobusami, taksówkami
370 zł – jedzenie, picie
20 zł – inne atrakcje
SUMA: 2040 zł
90 zł * 5 nocy = 450 zł – nocleg
150 zł – wejście na Burj Khalifa
150 zł – Safari z BBQ
50 zł – Aquarium
100 zł – pamiątki
50 zł – przejazd do Abu Zabi
100 zł – przejazdy metrem i autobusami, taksówkami
370 zł – jedzenie, picie
20 zł – inne atrakcje
SUMA: 2040 zł




















